Słów parę o dynamice w małej grupie

Dzień dobry bardzo z Lublina! Jak Wam minęły ostatnie dni? U nas oczywiście pracowicie, ale już nie możemy się doczekać wiosny. Czy czekacie już na pierwsze promienie słońca i zapach polnych kwiatów?  My nie możemy się doczekać!!! Wiosną jakoś wszystko wygląda inaczej, podwójna siła do działania, ba nawet potrójna i aż chce się zmian, rozwoju i dziaaaaaałania!

Ale nie o tym dziś, wróćmy do tematu dzisiejszego wpisu, bo chcemy się z Wami podzielić nowymi wrażeniami i refleksjami z ostatniego szkolenia. 🙂

Dopiero, co wróciłyśmy z kolejnego szkolenia na Śląsku. Wow, ale ten czas szybko leci 😉 Tym razem pracowałyśmy w kameralnym gronie, bo w 5 osobowym zespole. Czy było to dla nas kłopotliwe? Oczywiście, że nie! Kolejne wyzwanie stanęło przed nami, a jak wiecie, nie boimy się nowych zadań, tak i teraz stanęłyśmy na ich wysokości i przygotowałyśmy się na 100%. Jakie rezultaty? Rewelacyjne! 🙂 Szkolenie przebiegło  bardzo sprawnie i efektywnie. Musimy przyznać, że na początku troszeczkę martwiłyśmy się, że przy 5 osobach, to szkolenie przebiegnie za szybko, ale nic bardziej mylnego. Dawałyśmy dużo przestrzeni na dzielenie się własnymi refleksjami i doświadczeniami zawodowymi, które popierałyśmy różnymi anegdotkami, jak i własnymi perspektywami. I tu nasuwa się pewna myśli. Czy trener powinien dzielić się swoimi indywidualnymi doświadczeniami, czy jednak pozostać neutralny i nie otwierać się, by się nie narazić? Dla nas odpowiedź jest jasna, jeżeli czujemy, że w danej grupie pracuje się nam dobrze, nawiązaliśmy dobry kontakt z grupą, to jak najbardziej można opierać się na własnych doświadczeniach z życia, ale pamiętając przy tym, aby dawać takie przykłady, które  mogą wspomóc rozumienie danej tematyki przez uczestników. Naszym zdaniem najważniejszą zaletą dzielenia się doświadczeniami trenerów jest budowanie autentyczności i zaufania, przez co uczestnicy chętniej przyswajają wiedzę, dzielą się swoimi przemyśleniami i aktywniej współpracują.

Wróćmy jednak do naszego szkolenia… 🙂

W pięcioosobowej grupie poruszałyśmy zagadnienia z obszaru budowania zespołu i zarządzania sobą w czasie. W tym fantastycznym gronie doświadczyłyśmy, jak ważna jest efektywna współpraca – co jest kluczowym elementem – oraz jak zbudować w pracy i nie tylko zespół działający bez szwanku. Przepracowałyśmy też klika metod zarządzania sobą w czasie (bo czasem przecież nie da się zarządzać, o czym przekonujemy się każdego dnia, gdy mamy mnóstwo obowiązków). Oczywiście nie zabrakło naszych ulubionych metod coachingowych, bo cóż wspanialszego jest niż poznanie samego siebie jeszcze głębiej?

Jak sami widzicie kolejne doświadczenia za nami. 🙂 Jesteśmy z siebie dumne za włożony wkład i sposób, w jaki potrafimy się zachować na sali szkoleniowej oraz modyfikować przygotowany scenariusz. Dlaczego o tym mówimy?  Jadąc na szkolenie, materiał i cały plan miałyśmy przygotowany na 14 osób, kto już miał okazję pracować jako trener wie, że jest to spora różnica, czy przygotowujemy ćwiczenia na 14, czy tez na 5 osób. Dzień przed szkoleniem dowiedziałyśmy się, że będzie jednak 5 osób. Jak już wspomniałyśmy, uwielbiamy wyzwania to i  tym razem rozbawiło nas, jak los nas testuje i daje nam możliwości kreatywnego radzenia sobie i rozwijania swoich zdolności! Przeformułowałyśmy nasze szkolenie dodając liczne ćwiczenia indywidualno – coachingowe wzbudzające  głębsze refleksje w uczestnikach. To spowodowało, że atmosfera na szkoleniu była wyjątkowa. Musicie uwierzyć na słowo! Pięć kobiet z  różnym stażem zawodowym stworzyło grupę, która efektywnie pracowała i dzieliła się ze doświadczeniami życiowymi. Jak miło było w tym uczestniczyć 🙂

Wracając do dynamiki grupy. Jak sądzicie, jaka jest najlepsza ilość uczestników na szkoleniu? Jak mawiał nasz guru, profesor psychologii pracy, to 12 osób. To dopiero historia, jak powtarzał, że 12 było apostołów, w związku z czym najlepsza grupa to 12 – nie za mała, nie za duża, a łatwa do podziału na grupy. Grupa staje się przestrzenią wspólnych doświadczeń i wspólnej pracy, jest miejscem pracy, ale i zwierzeń. W związku z czym inaczej płynie czas, gdy na sali mamy 12 osób, a inaczej, gdy jest ich 15 czy też 5. Mimo wszystko nieważne, ile ma się osób na sali szkoleniowej, ważne jest to, aby wspólnie wypracować założone cele, dzielić się wspólnymi przemyśleniami, zadbać o autentyczność relacji i przyjazną atmosferę.

Nasze kameralne szkolenie pokazuje, że da się zrobić szkolenie dla 5 osób, a każda sytuacja „niezgodna z planem” daje szansę na roZWój, kreatywność i twórczość trenera. My się tego uczymy ze szkolenia na szkolenie. Wam również życzymy ciągłej nauki i wyzwań! Miejcie się dobrze kochani!